Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
×

More from deviantART



Details

Submitted on
July 20, 2010
File Size
15.9 KB
Link
Thumb

Stats

Views
994
Favourites
12 (who?)
Comments
59
Downloads
2

License

Creative Commons License
Some rights reserved. This work is licensed under a
Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 3.0 License.
×
Czy widzieliście kiedyś konferencję?

Nie mówię tu o zwykłych konferencjach, gdzie najważniejsze osoby świata spotykają się, żeby poważnie dyskutować o sprawach w czystej teorii arcyważnych dla przyszłości pozostałych państw.
Nie mówię tu o G8 czy o Parlamencie Europejskim.
Nie mówię tu nawet o normalnych konferencjach w kraju.

Mowa tu o Konferencji Krajów.

***

Jedna właśnie odbywała się w Niezwykle-Tajnej-Bazie-Na-Nieznanej-Wyspie-Gdzieś-Koło-Ameryki* w wielkim budynku przypominającym bardziej Wersal niż cokolwiek innego. Sala, w której odbywała się owa "konferencja" aż kipiała od barokowych i rokokowych rzeźb, figur, obrazów, wazonów, kwiatów, krzeseł, stołu, służących i czego jeszcze dusza zapragnie. A że miała wymiary pudełka do zapałek 10000 : 1, to na pewno posiadała miejsca na parę dodatkowych rzeczy. Albo ludzi.
Pośrodku sali stał bardzo długi stół - wykończony prawdziwym marmurem - a na nim leżała niezliczona ilość kartek i długopisów. Naprzeciwko tych kartek siedzieli ich właściciele.

Postronny obserwator mógłby uznać, że dzieje się tu "zwykła konferencja". Ale czy na "zwykłej konferencji" mogły uczestniczyć Dusze Państw, na dodatek zachowujący jak po kilku głębszych?
Bo jak inaczej nazwać to, że przed chwilą okularnik w skórzanej kurtce rzucił w stronę krzaczastobrwistego misiem polarnym? Albo to, że dobrze zbudowany olbrzym z szalikiem uciekał jak dziecko przed blondynką z nożem? Lub jeszcze lepiej - że facet z różą w ustach podrywał każdego, nieważne jakiej płci?
Jeżeli to "zwykła konferencja", to chyba ktoś ma nagły atak zaćmienia mózgu.

- A ja właśnie ci mówię, że to genialny pomysł! - krzyknął Ameryka w stronę Anglii.
- Nie! Nie zgadzam się na to! - Anglia walnął pięścią w stół - Na co mi twoje rakiety "Patriot", skoro są dla mnie kompletnie niepotrzebne?!
- Ależ są! Lepiej by ci się  broniło przed jakimś terrorystą! Chyba że chcesz powtórki z metrem?
- To mam wysadzić samego siebie?!?! Czyś ty zgłupiał przez tę colę??!?!!?
I tak kłócili się prawie cały czas. A że nikt nie zwracał uwagi na tę dwójkę, reszta mogła spokojnie zająć się czymś innym. Na przykład uciekaniem przed swoją siostrą, albo dzieleniem się miłością.
Oczywiście nikt nie próżnował. Dajmy na to kraje skandynawskie. W zasadzie nie wiadomo, czy dyskutowały, czy się kłóciły, jednak słowa (czasem krzyki) plątały się wokół tego, że norweski łosoś jest zbyt drogi.
Kraje azjatyckie natomiast pocieszały Chiny i mówiły, że strajki taniej siły roboczej miną i że nie będzie tak źle. Jednak Chiny nie wyglądały na pocieszone - wszak wiadomo, że strajki się zdarzają, ale ostatnio było ich aż za dużo. Nie pomogła nawet herbata Japonii.
Jeśli chodzi o europejskie państwa... Tu trzeba przyznać, że wykazują się rzadkim darem cierpliwości w liczeniu much na suficie, czy bardzo twórczym prześciganiem się w pozycjach do drzemki (wygrał Włochy Weneckie, bo nikt poza nim nie umiał spać z jedną nogą przełożoną nad głową).

Jednak na sali przebywała jedna dusza, która nie robiła w zasadzie nic. Nie dlatego, że była leniem, czy coś. Zaczerwienione policzki mówiły same za siebie.
Feliks Łukasiewicz siedział prawie na samym końcu, z nosem zawieszonym piętnaście centymetrów nad kartką. Obok niego siedział Grecja, on jednak za bardzo był zajęty rozmową z Belgią o kryzysie. Litwa natomiast już od dłuższego czasu wolał siedzieć obok Estonii, więc krzesło po lewej stonie wiało pustką.
Westchnął. Jak przypuszczał, kolejna konferencja okazała się istnym fiaskiem. Nie mógł zrozumieć, po kiego grzyba dzwonią do niego, a po chwili pakuje się i przylatuje tutaj, żeby siedzieć jak ten kołek i obserwować miniaturową wersję chaosu.
Może dlatego, że za każdym razem miał nadzieję, że uda mu się coś powiedzieć, że wszyscy będą go słuchać, a nawet przyjmą pomyślnie jego pomysły.
Ale za każdym razem wracał z wyspy pełen zawodu. Albo nic nie mówił przez całą "konferencję", albo gdy już zbierał się na odwagę, coś mu nie pozwalało normalnie mówić i przez to dawał tak dziwne pomysły, że niektórzy skreślili go od dawna z podpisem "nieoczytane homo-niewiadomo".
Kolejne westchnięcie wyszło z piersi Polski. A tak mu zależało na tym, żeby dziś przemówić. Miał przecież opowiedzieć o tym, że ma nowego prezydenta, że potrzebne mu pieniądze dla powodzian, że kraje z północy nie musiałyby wydawać majątku na wyjazdy do tropików, bo wystarczy jak przylecą do niego i że w ogóle chciałby, aby inni zwrócili mu uwagę. Jak jednak miał to zrobić przy Ameryce, czy Anglii, czy Rosji, czy nawet przy głupiej Litwie?? Najnormalniej na świecie, olewali go.

Ciche dzwonienie dzwoneczka nieoczekiwanie uciszyło wszystkich. Nareszcie odezwał się upragniona komenda - przerwa.
Wszyscy jak jeden mąż wstali i rozeszli się po pokojach, ewentualnie do jadalni.
Feliks nie zamierzał siedzieć sam w pokoju (od roku 1945 popadł w dziwną chorobę emo, która objawiała się, gdy był sam*), więc poszedł z większością do jadalni. Widok szwedzkiego stołu (made in Ikea) po brzegi wypełniony jedzeniem nie przyprawił Polski o jakąś dziwną reakcję, jednak pomyślał, że wypadałoby coś zjeść.
Podszedł do stołu. No tak, przez przypadek stanął przy azjatyckich jedzeniach. Kraje Azji naturalnie tylko tu jadły (wyjątkiem była Japonia), a spoza tego kontynentu był tylko Ameryka. Alfred rozmawiał z Tajwanem, mając pełne usta shui jiao*. W ogóle nie zwracali uwagi na Feliksa.
Feliks ostrożnie rozejrzał się po stole. Potrawy zadziwiały go i przerażały za każdym razem. Choćby takie zwykłe sushi. Oczywiście "zwykłe" dla krajów Wschodu. Ale w Europie nie przywykło się do jedzenia ryby na surowo. Feliks przełknął z trudem ślinę i poszedł poszukać swoich potraw.
Znalezienie zajęło mu 10 minut. Jego kuchnia leżała oczywiście gdzieś z boku.
Ale co tam leżało... Bigos z dobrze zakiszonej kapusty, prawdziwy tatar, pierogi z wszelkim nadzieniem, kasza z makiem, kluski, barszcz czerwony i biały, chłodnik, zupy o przeróżnych smakach i dodatkach, wątróbka, babka cytrynowa, makowiec, sękacz, ciasto drożdżowe z rodzynkami, czy nawet najzwyklejszy schabowy.
Feliks wziął na talerz schab, ziemniaczki i buraczki, jeszcze gorące, po czym usiadł niedaleko i zaczął zajadać to z błogim wyrazem twarzy. Oczywiście obiad nie smakował jak w Polsce (a jak, skoro wyspa sąsiadowała z USA?), ale i tak było dobre. Kątem oka jednak uważnie przyglądał się, czy ktoś podchodzi do jego potraw. Kilka państw tylko popatrzyło z daleka, Francja dotknął widelcem bigosu, a Węgry nawet odważyła się spróbować bobrzego ogona.
"Totalnie by się przydało to zmienić" pomyślał z goryczą Feliks. Zerknął na stół Francji. "O, ten to ma nieźle. Mimo iż u niego jedzą ślimaki czy inne płazy, ludzie to kupują. To czemu nie chcą jeść mojego bigosu?"

Myślał i myślał nad tym tak bardzo, że nie zauważył cienia nad sobą. Po chwili Feliks ocknął się i zerknął na jegomościa.
- Semimase, czy mogę się dosiąść, Porando - san?
Polska zakrztusił się z prędkością światła. Tego się kompletnie nie spodziewał - Japonia, ta potęga gospodarcza, jeden z Wielkiej Ósemki, chce usiąść przy nim, zwyczajnej Polsce.
- J-j-jasne... Totalnie tak...
Japonia usiadł na krześle, naprzeciwko Polski. Położył na stole swój talerz i przyjrzał się zawartości. Feliks zerknął na jedzenie sąsiada i omal się znów nie udławił, tym razem śmiechem.
Na talerzu bowiem leżało: osiem pierogów (dwa chyba z truskawkami), troszkę bigosu, babka cytrynowa, ryż i jeszcze jakaś potrawa japońska. Jednak nie to dobiło Polskę - Japonia bowiem chciał zmieszać bigos z ciastem i zjeść to pałeczkami.
Kiku był zajęty próbą zjedzenia polskiego jedzenia, a tymczasem Feliks wyglądał tak, jakby miał zaraz wypluć swoje płuca ze śmiechu.

W końcu nie wytrzymał i przez jego usta wydostał się chichot. Na jego nieszczęście, zauważalny.
- Czemu się śmiejesz, Porando - san?
Feliks starał się coś powiedzieć, jednak chichot przeradzał się powoli w śmiech. Po pięciu minutach udało się Polsce odezwać się do biednej Japonii.
- No bo... *śmiech* ...No bo u nas nie jada się... *chichot* ...Babki cytrynowej z bigosem, a na dodatek... pałe..pałe...*chichot*...czkami.
Japonia zarumienił się. Jak on mógł dopuścić się do tak karygodnego czynu, jakim jest złamanie kodeksu etyki kulinarnej Polski? (amen)
- Hej, wyglądasz tak poważnie. Wyluzuj - powiedział Feliks - nic się nie stało, tylko musisz zmienić narzędzie...
I podał mu widelec. Kiku patrzył na niego z zdziwionym wyrazem twarzy.
- A teraz zapamiętaj - słodyczy nie je się z obiadem. Zatem babka nie pasuje do bigosu. Najlepiej byłoby dołożyć do bigosu klusek parowych, a na to gulaż... KPW?
- Eee... hai, hai, oczywiście... - Kiku wyjął mały notatnik i zaczął notować to, co mówił Feliks. Gdy skończył, popatrzył na niego z powagą i powiedział:
- Wiesz co, Porando - san? Zawsze wydawał mi się twój kraj bardzo ciekawy. Chciałbym je zwiedzić.
Feliks potrzebował pięciu sekund, ażeby w końcu odpowiedzieć...:
- Hę?

***

- Stary, ale ty masz farta!
Czechy poklepywał Polskę po plecach. Jak zwykle Jožin był ubrany w dżinsową kurtkę i brązowe spodnie ze sztruksu oraz w wielki uśmiech. Za nim stała jego siostra - Słowacja, a dla przyjaciół Anežka (wyglądała tak jak brat, tylko miała dla odmiany kurtkę z brązowego sztruksu i spódnicę z dżinsu).
- Wiesz, kiedyś Japonia też mnie odwiedził - ciągnął dalej Czechy - strasznie spodobały mu się moje bajki, więc ubiliśmy interes i jest teraz super.
- Ta, mojego misia Uszatka też wziął do siebie, ale jakoś nie raczył mnie odwiedzić. A teraz? "Zawsze wydawał mi się twój kraj bardzo ciekawy. Chciałbym je zwiedzić." Ghaaa!
Feliks złapał się za głowę - Kurde Felek, już nawet nie pamiętam, czy od roku 1989 ktoś mnie odwiedzał... - usłyszał nad sobą zgodne chrząknięcie rodzeństwa - z wyjątkiem was.
- Ale to chyba dobrze. Taka potęga cię odwiedza - odezwała się Anežka, porpawiając swoją krótką, czarną fryzurę - ja na przykład też bym chciała, aby ktoś z tej całej G8 mnie odwiedził. A tak to tylko od czasu do czasu wpadnie Matuszka Rosija - ostatnie słowa wypowiedziała z iście szatańskim obrzydzeniem.
- Siostra, ale Rosja też jest w G8... - poprawił ją Jožin. Anežka zarumieniła się i zaczęła z uwagą przyrządzać herbatkę dla S3*.
Feliks popatrzył na nich. Kiedyś, gdy się przedstawili jako rodzeństwo na którejś "konferencji", nikt - nawet Litwa - nie mógł uwierzyć, że oni są spokrewnieni. Czechy i Słowacja są dość niscy, jak 16-letnie dzieci (pardon, młoździerzD), ale starsi od Polski (przynajmniej Czechy). Na dodatek mają krótkie, czarne włosy, błękitne oczy i ubierają się jak buntownicy.
Tymczasem Feliks jest wysoki, ma blond włosy, długie do ramion i zielone oczy. Stara się ubierać niezbyt wyzywająco, choć kiedyś przebrał się raz dla żartu w spódniczkę, jednak wszystkie kraje uznały, że Polska to lubi i do dziś nie dają mu spokoju.
Westchnął już nie wiadomo który tego dnia. Popijając herbatkę Słowacji, dalej marudził:
- Ale jak go przygotuję? Chciał zwiedzić Polskę, ale jak mu każę jeść moje potrawy, jeździć moją komunikacją miejską (która jest idealna inaczej) i jeszcze przy takich politykach i w ogóle... Ludzie, nie dam rady!
Anežka podeszła do niego i zaczęła głaskać go po głowie.
- Dasz sobie radę... Dałeś Prusakowi? Dałeś. Dałeś Rosjanowi? Dałeś! To czemu niby masz przejmować się Japonią? On jest przecież pokojowo nastawiony... A poza tym - pochyliła się, aby mu szepnąć do ucha - podobno lubi koty. Pokażesz mu Filemonka i go masz.
Feliks nie wydawał się być przekonany, ale ostatni pomysł spodobał mu się. Wstał, uściskał brata i siostrę, po czym wyszedł.

***
1* Naukowcy twierdzą, że jest to ta sama wyspa, na której stoi francuska babka z pochodnią i książką kucharską, jednak niektórzy twierdzą, ze to może być Grenlandia
2* Choroba Emo - objawiająca się podcinaniem żył, osowieniem, przygnębieniem, kiwaniem się w jednym miejscu, poczuciem smutku, osamotnienia itd, oraz podejmowaniem dziwnych i nieprzemyślanych decyzji, np. zgłoszenie się do Euro 2012
3*Jakaś tam potrawa narodowa, wygląda na jadalna XD
Moja pierwsza część fanficku :D
Od razu mówię - to nie jest JapPol! Żeby było jasne >_>.
Druga cześć będzie... ekhem... kiedyś ^^;
Add a Comment:
 
:iconserrrrrr9898:
Masz kolejny, zafelisty rozdział? :D
Reply
:iconbeastkonoha:
BeastKonoha Apr 15, 2013  Student Digital Artist
Łohohohoho~~~~ wieki temu to pisałam, że nawet zapomniałam, jak ma wyglądać ciąg dalszy :XD:. Raczej z pisaniem fanficków nie idzie mi tak gładko, jak z rysowaniem, ale zobaczymy, może po maturze natchnie na coś... zobaczymy ^^
Reply
:iconserrrrrr9898:
Widziałam twoje rysunki. Są cudowne ^^. Zazdroszczę talentu! Ja wstawiłam tylko dwa cienkie rysunki, jeśli cie to interesuje to zapraszam do komentowania! :D
Reply
:iconbeastkonoha:
BeastKonoha Apr 15, 2013  Student Digital Artist
Ee tam talent xD. Po prostu rysuję dużo, zwłaszcza na lekcjach (podkreślmy, że na NUDNYCH lekcjach >D) i tak się wyrobiłam ^^'.
A obrazki to skomentuję, ale pozwól, że później - matura i inne takie bzdury D:
Reply
:iconserrrrrr9898:
Kapuje :D Jak to mówi moja mama: ,,Ucz się ucz bo nauka to potęgi klucz". (Ja na to dodaje: ,,A gdy dużo kluczy będziesz miał to zostaniesz woźnym" - ale to szczegół ^^)
Reply
:iconkarenaj:
Karenaj Apr 11, 2011  Hobbyist Writer
Skarbie, błędów to Ty masz całą masę, nie tylko dwa ^^
Ale jeśli o fabułę chodzi, to mi się podoba. Dasz drugą część?
Reply
:iconbeastkonoha:
BeastKonoha Apr 15, 2011  Student Digital Artist
Wiem, że mnóstwo błędów, ale wtedy pisałam w Notatniku, potem podczas wstawiania popoprawiałam błędy, ale, kurka wodna, zawiesił się komputer i wkurzona dałam bez poprawiania. I mam nauczkę, żeby pisać w przyszłości w Wordzie XDDD. A poza tym to było dawno temu. Teraz jestem mądrzejsza (w teorii XDDD)
Możliwe, bo aż mnie coś ściska w środku, że daję coś i nie dokańczam. Nie wiem tylko, kiedy dam, bo coś ostatnio przemęczona chodzę przez to całe liceum ^^;
Reply
:iconwhisper-of-night:
Kurde Felek, takie dobre rzeczy do jedzenia a ja od tygodnia się żywię pierogami ruskimi w dodatku śmietana się skończyła xD"
A ja myślałam, że to Kuba jest tą wyspą... xD"
Ale idea i wykonanie świetna. Biedny Polska, siedzi wśród europejskich potęg gospodarczych, ledwo- ledwo uznawany za państwo drugiego świata i cierpi, bo nikt na niego uwagi nie zwraca. Aż się łezka w oczach kręci xD"
Ciężko uwierzyć, żeby Kitajec z własnej woli skubnął polskiego żarcia, ale łatwo uwierzyć, że jeśli już, to by to jedzenie tak porozwalał, że się żołądek przewróci, na litość boską, bigos z babką cytrynową?! xD"
Francja, jaka odwaga xD" No ale w końcu u niego jedzą jakieś podejrzane oślizłe, co ma się bigosu bać... xD"
Chociaż mi by bardziej pasował wariant "Sumimazen" albo "Sumimasen" niż "Semimase", bo to ostatnie mi się jakoś źle kojarzy xD"
Idealna inaczej komunikacja miejska- to jest genialne określenie xD"
Ale powiem ci, że z tym "Dałeś Rosjanowi" (Rosjaninowi, na litość xD") to ja miałam Skojarzenie xD"
Ale ogólnie jest świetnie xD"
Reply
:iconbeastkonoha:
BeastKonoha Feb 21, 2011  Student Digital Artist
I właśnie dzięki twojemu komentarzu zachciało mi się na ciąg dalszy - jak mogłam zapomnieć o tym ficku? XDDD

Pierogi ruskie? Bleeee, mam po nich niemiłe, acz identyczne doświadczenia. Już wolę powspominać, jak zrobiłam kiedyś wielką michę klusków z serem, a rodzina nie dała rady tego zjeść i nałożyła mi zakaz mówienia o kluskach z serem na rok X'DDD

Kuba? No nie bardzo - za daleko od stolicy Hiro Ameriki XDDD

Zawsze tak spostrzegam Polskę, gdy myślę o stosunkach dyplomatycznych. Niby jesteśmy coraz bardziej dostrzegani, niby jesteśmy "big friend", a mimo to (jak pokazuje to ostatnie wydarzenie z tym durnym MAKiem) i tak nas mają w ... i nas nie słuchają. T_T

Jak zerknęłam na to, co Japończycy powymyślali, to śmiem twierdzić, że Fasolki Wszystkich Smaków Bertiego Botta to ich dzieło XDDDDD. Więc mnie dziwi, że cię dziwi, że Japońca nie dziwi, to co Polskę dziwi, co Kiku wymyślił XD (a tak szczerze - aż mnie KUSIŁO, aby napisać ten eksperyment gastronomiczny >D)

Takie obślizgłe... i jeszcze przed chwilą to coś było na brudnej drodze... OxO... (nawiasem mówiąc, przypomniała mi się pewna historyjka któregoś z wujków moich o tym, że w Francji wielu mieszkańców tego kraju ma przy sobie solniczkę, na wypadek spotkania ślimaka - jak takowego spotkają, to podnoszą, otrzepują z ziemi, solą i... wiesz co dalej O_o)

Nyaaa, nie interesuję się aż tak Japonią więc nie wiem, czy dobrze zapisałam :P

Kocham to określenie "inaczej" - jest świetne dla dyplomatycznego stwierdzenia, że coś jest do kitu X'D

(fak, znów ta gramatyka O_O)... wiesz, też miałam skojarzenia podczas pisania, ale uznałam, że MOŻE czytelnicy nie będą się czepiać... o ja naiwna XD

Dzięki jeszcze raz za przeczytanie :3
Reply
:icondoma-nissan:
Doma-nissan Jul 24, 2010  Hobbyist General Artist
^_____^ słodziutkie (echh) i modę na wzdychanie mi zabrałaś, to jak ja teraz mam dotleniać mózg? (ech...) I widzę, że nie tylko ty wyznajesz, że czasami Polska zachowuje się emowato *u* (piąteczka!)

Masz fajny pomysł, ciekawa jestem jak Japoni będzie się podobało w naszym grajdołku. ^^
Reply
Add a Comment: